niedziela, 26 lipca 2015

Mogę pogłaskać?

Czy mogę pogłaskać?  przez nas,psiarzy.

Z reguły po negatywnej odpowiedzi człowiek uważa,że pies gryzie,lub że właściciel to zwykły burak. Nieraz słyszałam od ludzi po odmowie teksty typu "Pieskowi się nie da przywitać.." lub "Wredna baba" przestałam już na to zwracać uwagę,dla mnie najważniejszy jest komfort mojego psa,a nie widzimisię obcego człowieka.Dlaczego nie powinno się (cmokać,klaskać,ciumkać,rzucać żarciem,zaczepiać,wołać i głaskać) jakiegokolwiek psa? Postaram się napisać to napisać z mojego doświadczenia,kiedy to ludzie najczęściej i najchętniej zaczynają psu na siłe "umilać życie".                                    

 Pies w trybie pracy
Bardzo często zdarza mi się,że podczas ogólnych ćwiczeń,najczęściej posłuszeństwa ludzie podchodzą,patrzą a wręcz wgapiają się w to co robi pies,nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to,że kiedy zaczynam nagradzać psa wywołuje to fale radości i uczuć do niego ,zaczyna się cmokanie i najpopularniejsze teksty "Ile ma ten piesek?długo już ćwiczy?" , "Jaka rasa? można pogłaskać?" To jeszcze mogę przeżyć,kładę psa w bezpiecznej odległości i podchodzę do człowieka i grzecznie odpowiadam na pytanie,potem wracam nagradzam psa ,bo przecież wykonał komendę,i kontynuuję trening. Za chwilę widzę panią z cudownym samoyedem, który własnie nas zobaczył, oczywiście pani z wózkiem ,pies bez smyczy.Przeczuwając co się za chwilę wydarzy zgarniam moją czekoladę i sadzam między nogami,czekam aż pani weźmie psa,chyba dałam wystarczający sygnał ,że mój pies nie może/nie chce/jest chory/nie ma ochoty (niepotrzebne skreślić) po chwili wołam panią,czy mogłaby zabrać psa,no to zaczyna się zabawa. Pani stoi 50 metrów od psa na dróżce i woła (PIPI,PIPIŚ,DO NOGI,PIPIŚ,PIPIII!) w końcu po kilku minutach pani stwierdziła,że jednak trzeba po psa iść,więc łaskawie przyszła i wzięła psa. Zastanawiam się kto tu naraził psa na niebezpieczeństwo. Psy są różne, mój na szczęście nie broni zabawek,nie pokazuje zębów jeśli ktoś przeszkodzi mu w pracy,ale są takie psy i nie mówmy,że nie. Załóżmy ,że jest taka sytuacja ,że Maksio,pimpuś czy inny piesek podbiegł do naszego psa zajętego treningiem i chciał zabrać mu zabawkę,ewentualnie poskakać na niego "w zabawie" lub po prostu mu wpierdzielić, w momencie kiedy nasz pies odgryzie się za zabranie zabawki,to MOIM zdaniem,jest to wina właściciela ,który okazał się bardzo nieodpowiedzialny. Bo takie puszczanie psa samopas ,bo widzi się pieski z daleka jest skrajnie głupie i może doprowadzić do fatalnych sytuacji. 


                                          Spacer w mieście, jazda komunikacją

Dla mnie czasem spacery w mieście są bardzo męczące. Załóżmy taką sytuacje : 
Pies strachliwy , dopiero co wysiadł z pociągu,nie zdążył się załatwić,rozluźnić i zostaje wrzucony w tłum ludzi z czego większość zaczyna go zaczepiać i wyciągać ręce.
Pamiętajmy,że pies może nie wytrzymać w końcu daje tyle sygnałów ,które niekiedy widzi tylko właściciel ,pies może się bronić jedynie zębami,nie podejdzie do kogoś i nie powie "ej stary,zabieraj te łapy bo mam zły dzień" ,pies może być chory i jechać do weterynarza co się z tym łączy?Może się czuć fatalnie,czy my jeśli boli nas głowa,brzuch chcemy aby ktoś nas dotykał,mówił do nas i zaczepiał? Ja np w takiej sytuacji chcę tylko świętego spokoju. Moja sytuacja sprzed kilku dni,kiedy nocnym wracałam sobie do domu z Warszawy. Dosiada się do mnie pan,na oko jakieś 25 lat dla umilenia (rozmawiałam przez telefon akurat). Hero siedzi między moimi nogami i nagle słysze "cmok,cmok" Odwracam się ,no i standardowo :
- Może pan nie glaskac psa?
- Czemu?
- Bo nie.
- Czemu.
- Bo może ugryźć.
po chwili pan bezczelnie dosiada się na przeciwko mnie w autobusie.
Zgarniam psa bardziej do siebie i kontynuuje rozmowe przez tel.
Co robi pan? Kładzie łape na głowe Hirołka,więc od nowa dialog.
- Niech pan nie głaszcze tego psa.
( facet udaje ze mnie nie słyszy,wiec wyciągam nogi odgradzając go od psa)
Na co facet kładzie mi rękę na kolanie z tekstem czy się poznamy i gdzie jadę..
Następnie wysiadł na przystanku. Ja nie życzę sobie,żeby ktoś dotykał mnie i mojego psa,nie wiem jakbym się zachowała gdyby gość nie wysiadł,pewnie przesiadłabym się na inne miejsce,lub walnęła mu w twarz.
Dlatego coraz mniej zaczynam się patyczkować z ludźmi,moje NIE ma oznaczać NIE a nie "spróbuj za chwile".
A jakie wy mieliście sytuacje ze swoimi psami?
Co najczęściej odpowiadacie w takich sytuacjach?







11 komentarzy:

  1. Ja bym gościowi zajebała. :D Dobrze wiesz co myślę o takich osobach i chyba nie muszę się pod tym względem zbytnio wypowiadać

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluje mocnych nerwów do gościa z autobusu :D po za tym, wiem jaki jest Hero, dlatego cholernie współczuje wam takich akcji. Kas niestety kocha wszystkich i jak ktoś do niego cmoka zaczyna odrazu cieszyć jape w jego stronę i moje nie jest głęboko w dupie osoby ;p dlatego dostał komende fe na nie dotykanie. No i zostałam opierdzielona za fe gdy zaczął wąchać czyjąś torbę ;D Ludziom nie dogodzisz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Popieram! Nie spotkałam się jeszcze z sytuacją gdzie podczas treningu ktoś podchodzi cmoka, woła psa. Zdarzyło mi się jedynie kiedyś, kilka razy gdzie ludzie przechodzili obok nas, ale nikt nie zaczepiał, przyszedł pan z psem, stwierdziłam, że przerwie trening, żeby nam się nie popsuł. Molly nie jest typem psa, który ZAWSZE będzie musiał podbiec do innego psa gdy jest luzem, więc tym razem poszła sobie wąchać krzaczki, jednak gdy minęły 10 min, 15 min, a pan nadal użerał się z swoim psem, postanowiłam kontynuować trening - bo zaraz będziemy musiały wracać. No i standard piesek panu się wyrywa leci z zębami do nas, ja krzyczę aby psa zabrano, a gościu kompletnie ignoruje... Sukę zabrałam na ręce, bo skończyłoby się to dla niej nie za ciekawie, oberwałam jedynie ja w nogę. Za to często spotykam się przy jeździe pociągiem, "bo to taki ładny piesek, pewnie coś z huskim ma, muuuszę pogłaskać!" jakoś nie narzekam na to bo to jednak fajny socjal, a Molly się zawsze przy głaskaniu luzuje, choć to może fakt iż zazwyczaj ludzie którzy ją głaskali byli spokojni i nie natrętni. Nienawidzę jednak dzieciaków, które bez opieki rodziców biegają po placach i gdy tylko dojrzą psa lecą do niego i stawiają go w niekomfortowej sytuacji, sama byłam nie raz tego świadkiem i gdyby nie moja i mojej znajomej interwencja mogłabym nawet stracić psa ;) I to wcale nie chodzi o to, że nie lubię dzieci, bo lubię i pozwalam głaskać Molly, a tym bardziej Funny bo nie ma problemu z ludzmi (jeśli nie głaszczą jej po głowie). :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam tą akcje z tymi dziećmi,naprawdę współczuje :/

      Usuń
  4. Przy takich ludziach można dostać nerwicy, delikatnie mówiąc. Mieszkam w małym miasteczku, park też mamy dość mały więc mało psów biega samopas, najczęściej są to jednak koszmarnie ujadające jorczki, ale nie raz miałam sytuację, gdzie ludzie podbiegają i zawracają dupę, tak jakby coś im dało to głaskanie psa ... ewentualnie sypią się miliony pytań typu 'czy to pies czy suczka, mały pewnie urośnie na wielkiego psa bo to chart, jak nie, ja wiem lepiej, ale ma sierść, o kurde ogolona owieczka idzie, jak się wabi' nie mam pojęcia co ci ludzie sobie myślą, ale niezłą mają fantazje co niektórzy ;)
    PS. zmieniliśmy domenę na thindogs.wordpress.com, zapraszam teraz tam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja akurat bardzo rzadko się spotykam z takim chamskim wystawianiem łap. jakby nie patrzeć zazwyczaj się zgadzam na głaskanie, jednak "na moich zasadach" to znaczy zawsze proszę żeby do niego podchodzić spokojnie i go nie rozbawiać, zwłaszcza jeżeli jest tłok. zdarzyło mi się kilka osób poklepujących, i błazujących przy moim nietykalskim psie (dlatego też takie fajne spokojne głaskanie robi nam super socjal), ale zazwyczaj wystarczyło upomnieć, tylko kilka razy zdarzyły nam się osoby pokroju "ale on tak lubi" i wtedy jeśli tylko była możliwość odchodziłam, bo już było wiadomo, że nie dociera.

    OdpowiedzUsuń
  6. Eh... nie rozumiem dlaczego pies przez wielu jest traktowany jak jakieś dobro publiczne, z którego może każdy korzystać, a jak się zabroni, to wielkie pretensje. Jak jadę z Gi do miasta, to prawie zawsze spotykam się z cmokaniem, wyciąganiem łap bez pytania, raz w tramwaju jakaś babcia chciała dać jej coś do jedzenia :/. Ginny różnie reaguje i nie zawsze cieszy ją dotyk obcej osoby, więc nauczyłam się odpowiednio reagować na takie sytuacje, nie jestem wtedy zbyt miła, jak dotąd nie zawodzi :D.

    OdpowiedzUsuń
  7. Do mnie się pchają z łapami jak pies ma kaganiec z pytaniem po co mu kaganiec, więc mówię, że takie przepisy, a oni swoje przecież taki ładny piesek.
    Raz było w autobusie tak cholernie gorąco, więc jej zdjęłam, a ludzie ze sraką, że niebezpieczny pies.
    Najgorsze są bachory jak się pchają, ja mówię, że pies nie lubi dzieci, a dzieciaki nadal chcą pogłaskać...
    Szkoda ludzi w takich momentach, bo zachowanie świadczy o ich zerowej inteligencji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie każdy pies lubi być głaskany, na przykład psy ze schroniska, po przejściach, mogą się bardzo bać ludzi, a ze strachu nawet ugryźć... I czyja to wina? Na pewno nie właściciela psa. No i te podbiegające psy podczas pracy... Niejeden czworonóg mógłby w takiej sytuacji nad sobą nie zapanować, bo ma swoje zabawki, robi coś, co lubi i nie ma ochoty na witanie się z często bardzo nachalnymi pobratymcami. Mam wrażenie, że do ludzi często nie docierają podstawowe słowa i trzeba być czasami niemiłym...

    OdpowiedzUsuń
  9. Niektórzy ludzie po prostu nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. Nie rozumieją, że pies który przy właścicielu jest mega grzeczny, usłuchany, pięknie robi sztuczki (pomijając kwestię słodkości) może po prostu nie lubić obcych. Mój pies niektórych ludzi nie trawi, zaczyna szczekać na gwałtowne wystawianie ręki, dlatego jak ktoś grzecznie pyta, czy może pogłaskać, mówię mu o tym żeby się nie bał. JEDNAK kiedy pochodzi do ciebie ktoś, zaczyna mówic coś w stylu "ciuciu, pieseczku, ojojojoj, słodziaczku", chamsko wystawia łapsko i zaczyna głaskać psa bez żadnego pytania, czy może, czy nie jest groźny, to naprawdę denerwuje i mnie i psa. Na spacerach też miewam dziwne sytuacje. Czasem mamy dni treningowe, nie mam ochoty, aby mój pies bawił się z innymi, dlatego jak widzę innego czworonoga, odchodzę bardziej/przytrzymuję swojego/wydaję komendę. Nie trawię ludzi, którzy na chama zbliżają się do mnie ze swoim psem, kiedy ja wyraźnie daję oznaki, że nie mam na to ochoty. A potem dziwnie się na ciebie patrzą, zastanawiają się jak złym jesteś właścicielem. Niektórzy ludzie to czyste zło, eh.

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie działa ostatnio taki sposób :
    -mogę pogłaskać?
    -jak nie ugryzie (lub na własną odpowiedzialność)
    -*myśli : to pewnie gryzie lepiej nie *
    Nie trzeba nawet mówić nie a mina, bezcenna :) i te próby dotknięcia psa xd

    OdpowiedzUsuń